Forum -=[ BUNKIER ]=- Strona Główna
 Home    FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Grupy    Galerie
 Rejestracja    Zaloguj
...Stara scena skupiona wokół sceny Psychedelic Goa Trance..
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum -=[ BUNKIER ]=- Strona Główna -> Stara Scena
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Greg Kranzz
PostWysłany: Nie 0:39, 29 Sty 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Jeryho Tekkno Mekka

...psychedelic goa trance ...
...to jeden ze starszych gatunków muzyki elektronicznej i tak bardzo zapomniany na naszym forum...
...dlaczego nie rozmawiamy o nim...?
?
?
Very Happy Very Happy Very Happy
Zobacz profil autora
Hemorrhage
PostWysłany: Nie 11:51, 29 Sty 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 1083
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Mentally Ill from Amityville

Greg >>> mysle ze temu, ze malo kto zna tą naprawde PIĘKNĄ muzyke.
Ja nie zaczynam tematu bo po prostu sie na tej muzyce nie znam, moja wiedza narazie ogranicza sie do, atral projection, juno reactor, i wytworni jak spirit zone, transient...stopniowo poznaje to co mi podzuciles, co polecasz...szczegolnie zaczarowało mnie Return to the Source i Blue Room Compilation, dwie rozne kompilacie, pierwsza typowo transowa, kosmiczna, prawdziwy powrot do źrodeł, etnicznych dzwięków. Droga jest całkiem inna mroczna, mniej dynamiczna, wprowadzajaca neisamowity nastrój.
Wiec...podsumowojac ja czekam na rozwiniecie sie tematu - mam nadzieje ze wprowadzisz mnie głębok w tą muze bo intryguje mnie ona niesamowicie jednak po prostu jej nie znam...i mam nadzieje ze uda nam sie zaliczyc Full Moon Festival, czy chociaz Moondale. Pozdrawiam.
Zobacz profil autora
Venom
PostWysłany: Nie 14:01, 29 Sty 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 2980
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Cieszyn

Ja tam troche sluchalem Psy Goa ale powiem ze wogole mnie to nie pociaga. Moze tez dlatego nie poruszam tego tematu??? Zreszta moja wiedza na ten temat jest nawet znacznie mniejsza niz pana H. Smile Zycze wam jednak zeby sie znalazl ktos chetny podjecia dyskusji wsrod 87 uzytkownikow lub dolaczyl sie ktos nowy Smile
Zobacz profil autora
Hemorrhage
PostWysłany: Pon 13:54, 30 Sty 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 1083
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Mentally Ill from Amityville

Jura jest juz 88 uzytkowników Very HappyVery HappyVery Happy
Zobacz profil autora
Venom
PostWysłany: Pon 18:26, 30 Sty 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 2980
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Cieszyn

Myslalem ze 90 Smile
Zobacz profil autora
darius_Er
PostWysłany: Wto 11:15, 31 Sty 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 735
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: 43400

not o bunkier rosnie w sile Smile

ja sie nie wyprozniam w tym temacie, bo transe to moje poczatki, teraz nie przepadam za tym rodzajem nuty.
Zobacz profil autora
Satina
PostWysłany: Sob 8:04, 04 Lut 2006 Powrót do góry


Dołączył: 25 Paź 2005

Posty: 227
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: sercem Cn/ciałem Wrocław

ja bardzo kocham psychedelic goa trance, w ostatnim czasie nie opuszcza on mnie na krok, pozwala mi zapomniec sie i zakosztowac nie do opisania wrazen Smile
bardzo dziekuje Richiemu za 20GB tego niesamowitego klimatu.
w dyskusje to ja niestety nie wejde gdyz mialam za malo lekcji Smile aby cos wiedziec a tez nie mam czasu tak siedziec i szperac w informacjach. taki tryb zycia Sad

ale mam nadzieje ze wspolnie zaczniemy odwiedzac i takie imprezki

pozdrawiam i do zobaczenia Smile
Zobacz profil autora
Greg Kranzz
PostWysłany: Sob 15:15, 04 Lut 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Jeryho Tekkno Mekka

...
...no to moi drodzy,kto sie pisze na jakiś letni festival z nutą psychedelic goa trance...
...
...??????
Laughing Laughing
Zobacz profil autora
Satina
PostWysłany: Nie 20:32, 05 Lut 2006 Powrót do góry


Dołączył: 25 Paź 2005

Posty: 227
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: sercem Cn/ciałem Wrocław

Ja sie pisze ale musze wiedziec miesiac wczesniej, odpowiednie zmiany na grafiku i mnie nie ma juz w pracy Smile czekam na blizsze info:)

pozdrawiam
Zobacz profil autora
Hemorrhage
PostWysłany: Nie 21:50, 05 Lut 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 1083
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Mentally Ill from Amityville

jak wyzej Twisted Evil
Zobacz profil autora
Greg Kranzz
PostWysłany: Pon 16:10, 06 Lut 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Jeryho Tekkno Mekka

...


W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych na plażach Goa w Indiach narodziła się tzw. Psychedelic culture - współczesna wersja ruchu hipisowskiego.

Odrzucili rzeczywistość społeczną i polityczną, która ich otaczała - powiedzieli nie nudnemu i obłudnemu mieszczańskiemu stylowi życia. Konkurencję w walce o dobra materialne zastąpić chcieli wspólną własnością, nienawiść wolną miłością. Nie uznawali żadnych racji usprawiedliwiających posługiwanie się przemocą występując aktywnie przeciwko wojnie w Wietnamie. Uwierzyli, że mówienie i śpiewanie o miłości i pokoju może wystarczyć, by ludzie zaczęli myśleć i żyć inaczej niż dotychczas. Byli utopią, nastoletnim marzeniem o tym, że o obliczu świata decydują ludzkie serca a nie ekonomia i polityka. Ich miłość do wszystkiego, co najpiękniejsze w naturze ludzkiej roznieciła płomień, który pochłonął ich samych. Byli hipisami...

W 1967 r., w San Francisco, miało miejsce niezwykłe wydarzenie nazwane później Summer of Love - dziesiątki tysięcy młodych ludzi zebrało się, by zapomnieć o ograniczeniach i barierach krępujących ich na co dzień. Muzyka, miłość, sex, nowa estetyka - świat zwariował na tych parę miesięcy. Jak określił to jeden z organizatorów imprezy Human Be-In Allen Cohen, która odbyła się w owym czasie w Golden Gate Park gromadząc ponad 35 tysięcy osób, było to The Gathering of the Tribes in union of love and activism. W umysłach zebranych narodziło się przekonanie, że zaraz coś się wydarzy, że świat jest tylko o krok od zupełnego przewartościowania się i zmiany dotychczasowego sposobu swego funkcjonowania. W powietrzu wyczuwało się przedsmak rewolucji bez gwałtu i przemocy, rewolucji uczuć przepełnionych miłością do drugiego człowieka i odrzucających wszelki gwałt.

Jeszcze raz młode amerykańskie pokolenie lat 60-tych zdobyło się na tak sugestywne i masowe zamanifestowanie swoich uczuć i poglądów dwa lata później, w 1969 roku na festivalu Woodstock. To właśnie wtedy ponad 450 tyś zebranych tam ludzi, mogło usłyszeć psychodeliczną wersję hymnu amerykańskiego zagraną na gitarze przez Jimi Hendrixa. Muzyką, strojem i obyczajami zamanifestowali oni swoją odrębność i krytyczny stosunek wobec wizji świata, do której usiłowało ich przekonać pokolenie rodziców. Idealizm był ich bronią, i największą słabością jednocześnie... Już 4 miesiące później zamierzenie pokojowej rewolucji dobiegło swego kresu, utopione w sensie dosłownym we krwi. W Altamont Speedway niedaleko San Francisco, odbył się koncert zorganizowany i sponsorowany przez grupę The Rolling Stones. Główną gwiazdą koncertu mieli być oczywiście oni sami, ale prócz nich na scenie, pojawić się jeszcze miały tak wielkie ówczesne sławy jak: Santana, Grateful Dead, Jefferson Airplane i Crosby Stills Nash and Young. Jak powiedział Mick Jagger przed koncertem: Jesteśmy mikrospołecznością, mikrokosmosem... który ukazuje całej Ameryce jak każdy powinien zachowywać się, kiedy znajdzie się w miłym otoczeniu.

Stało się jednak inaczej; tak jak musiało się stać, kiedy zbyt doslownie pojmuje się idee przyświecające zjawisku kulturowemu, jakim był Woodstock. Ochrona złożona z Hell`s Angels, wynajęta przez The Rolling Stones do zapewnienia porządku na imprezie, otumaniona piwem i narkotykami, zamiast przeciwdziałać wszelkiemu gwałtowi zaczęła szerzyć go na niesłychaną skalę atakując publiczność w pobliżu sceny kijami do bilarda. Aż podczas koncertu The Rolling Stones doszło w tej sytuacji do nieuniknionego - Hell`s Angels zaatakowali i pobili na śmierć osiemnastoletniego czarnoskórego chłopaka, który znalazł się wtedy pod sceną. To nie jedyne ofiary katastrofy, jaką stał się koncert w Altamond: dwie inne osoby zginęły w swoich śpiworach przejechane przez samochód, a jeszcze inna utonęła. Wydarzenie, które miało być kolejnym przykładem tworzenia się nowego społeczeństwa, stało się jego grobem, nim przekonać się mógł ktoś czy naprawdę ono powstaje, czy naprawdę rodzi się nowa świadomość, a zmiana świata jest na wyciągnięcie ręki. Epoka wolnej miłości, psychodelicznego rocka, kolorowych, wzorowanych na indiańskich ubiorach, strojów i totalnego pacyfizmu odeszła w przeszłość.

Dzisiaj o hipisach mówi się jako o fakcie historycznym, subkulturze młodzieżowej, która przeszła do historii ruchów kontrkulturowych. Twierdzi się, że ich czas minął dawno temu. Ale czy na pewno...? Czy naprawdę stanowią oni dzisiaj zamkniętą kartę historii? Czy stosunek do świata oraz rodzaj wrażliwości wobec jego spraw reprezentowany przez nich zupełnie nie przystaje do naszej dzisiejszej rzeczywistości? Czy u progu ery społeczeństwa informatycznego hipisowskie ideały mogą być jeszcze komuś bliskie? Okazuje się, że tak.

Muzyka spod znaku New Beat, którego najgłośniejszym reprezentantem była grupa Front 242, zaczęła coraz śmielej rozbrzmiewać w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych na plażach Goa. Aranżacyjnie doszło do małej rewolucji muzycznej - mocny elektroniczny rytm, tzw. bit, wysunięty został na pierwszy plan. To właśnie jego wyrazistość zadecydowała, że zespoły reprezentujące ten nurt przyjęto aż tak entuzjastycznie. Jednak potrzeba bitu "wolnego", nie skrępowanego aranżacją utworu była jeszcze większa - podczas imprez organizowanych na indyjskich plażach zaczęto grać więc pierwsze utwory skomponowane przez muzyków przebywających na Goa. Rytm w tych instrumentalnych utworach panował niepodzielnie, był podstawą aranżacji, i to wokół niego rozgrywała się cała dramaturgia kompozycji. Pojawił się styl muzyczny nazwany później Goa Trance lub zamiennie Psychedelic Trance.

To nie był jeszcze jeden z rodzajów muzyki tanecznej, jak np. techno lub house. Ten styl, powstały z zetknięcia się europejskiej muzyki elektronicznej z plażami i słońcem Goa stworzył subkulturę, wykreował styl życia, który wybrało później dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie.

Od drugiej połowy lat 90-tych w prasie zachodniej zaczęły pojawiać się pierwsze artykuły mówiące o dziwnych imprezach organizowanych na plażach Goa. Szok wzbudzały informacje mówiące o tym, że potrafiły one trwać nawet po kilka dni a ich uczestnicy, wyglądający jak hipisi w latach 60-tych, nieustannie tańczyli z krótkimi przerwami na sen do dziwnej, elektronicznej muzyki granej przez didżejów. Był to już czas, kiedy psychodelia pochodząca z Goa, padła na podatny europejski grunt, na razie w Anglii. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać tam niezależne wytwórnie wydające płyty z psychedelic trance oraz kolektywy organizujące imprezy. Na ulicach miast, zwłaszcza Londynu, pojawili się kolorowo przebrani ludzie z długimi włosami. Wkrótce fluid kolorowej psychodelii przedostał się na kontynent - w niemieckich, francuskich czy hiszpańskich miastach zaczęły powstawać pierwsze trance shopy oferujące płyty, stroje, dekoracje a imprezy nieśmiało pojawiające się tu i ówdzie z czasem zaczęły zamieniać się w wielkie, wielotysięczne zgromadzenia. Krajem, w którym szczególnie rozwinęła się Psychedelic Culture są Niemcy. Ilość osób zaangażowanych w nią oraz ich działania zdecydowały, że zajęła ona dominującą pozycję w świecie niemieckich ruchów kontrkulturowych. Obecnie jest to już cała machina, na którą składają się dziesiątki niezależnych wytwórni płytowych, kolektywów organizujących imprezy, trance shopów oraz pismo o nazwie Mushroom wychodzące w kilkudziesięciotysięcznym nakładzie w dwóch wersjach językowych: niemieckiej i angielskiej.

Głównym elementem ogniskującym w sobie wszystko, co składa się na tę subkulturę są imprezy, a zwłaszcza tzw. open airs - organizowane na wolnym powietrzu, w wybranych miejscach z daleka od ludzkich siedzib i w otoczeniu porażającej swą urodą natury. To nie są zwykłe taneczne party. To są misteria, podczas których następuje duchowe oczyszczenie i pełna harmonia z naturą i kosmosem. Stąd taką wagę przykłada się do ich wystroju zewnętrznego. Bogactwo ornamentyki prezentowanej na nich jest niekiedy powalające pod względem rozmachu, skali i bogactwa. To niemal odrębna dziedzina sztuki. Miałem okazje być obecnym, w 1996 roku w Londynie, na imprezie zorganizowanej przez transową firmę Flying Rhino, która jak się okazało, przeszła do historii tamtej sceny, jako jedna z najlepszych, które kiedykolwiek zorganizowano. Otóż na miejsce wydarzenia wybrano stary, nieczynny już wiktoriański teatr. Gdy znalazłem się w jego wnętrzu w dniu imprezy, oniemiałem z zachwytu - stałem pośrodku pogańskiej świątyni, a wokół mnie odbywał się dziwny obrzęd, którego główny element stanowił taniec. Kilkaset osób, wyglądających jak hipisi w latach 60-tych, tańczyło w otoczeniu wielobarwnych wizerunków hinduskich bóstw Shivy i Ganesha, otoczonych przez dziesiątki palących się kolorowych świeczek, a dym z kadzideł, rozstawionych przy płótnach przedstawiających bajkowe pejzaże, snuł się cienkimi nitkami ku sufitowi potęgując swą egzotyczna wonią poczucie nierealności. Wnętrze teatru pogrążone było w półmroku - jedynym źródłem światła były kolorowe świeczki.

Wkrótce okazało się, że imprezy tego typu zaczynają przyciągać ludzi z zewnątrz. Zaistniała podobna sytuacja jak w przypadku festiwali rockowych epoki hipisowskiej, na które zjeżdżali nie tylko hipisi, ale również ogromne rzesze ludzi nieidentyfikujących się bezpośrednio z nimi. Atmosfera wolności i oczyszczenia duchowego poprzez taniec stała się atrakcyjna dla ludzi stłamszonych przez ciasny gorset cywilizacji rynkowej. Niemal na całym świecie, a zwłaszcza w Europie, pojawiły się ogromne imprezy z udziałem wielu tysięcy ludzi, trwające nieprzerwanie po kilka dni.

Przez Niemcy w okresie letnim przechodzi fala ogromnych open airów, z których największy Voov Experience potrafi zgromadzić nawet 20 tyś ludzi. Nie mniejszych rozmiarów imprezą, o kultowym już statucie, jest organizowany raz na dwa lata w najpiękniejszych rejonach Portugalii Boom Festival, na którym miałem okazję być w ubiegłym roku. To właśnie na nim swą premierę miał film Liquid Crystal Vision opowiadający historię transowego ruchu, w którym co rusz padały zwroty typu psychedelic culture czy psychedelic society. Psychodelia stała się głównym punktem odniesienia w estetyce całego ruchu i sposobem wyrażania własnych emocji poprzez muzykę, ubiór, oprawę plastyczną imprez. Niemal dokładnie za pomocą tego samego kodu estetycznego wyżywali się artystycznie hipisi.

Nie tylko jednak psychodeliczna estetyka łączy scenę transową z hipisami. Wspólna jest im również fascynacja rozwojem duchowym i życiem w zgodzie z samym sobą, wspólne odniesienie do buddyjskich haseł nawołujących do kontemplacji własnego wnętrza i samodoskonalenia się.

W przeciwieństwie jednak do hipisów scena transowa właściwie nie interesuje się światem zewnętrznym - nikt tu nie nawołuje do przeprowadzenia pokojowej rewolucji, która uczyni świat lepszym, nikt nie ma poczucia misji. Słowa Jaggera o daniu przykładu całej Ameryce, wypowiedziane przed feralnym koncertem The Rolling Stones w Altamond, nie znajdują w przypadku psychedelic culture żadnego odniesienia. Tutaj chodzi o jak najgłębszą podróż w głąb siebie samego i odnalezienie w ten sposób wewnętrznego spokoju.


Laughing Laughing Laughing


BY.NIE WIEM KTO


Ostatnio zmieniony przez Greg Kranzz dnia Czw 23:22, 09 Lut 2006, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Hemorrhage
PostWysłany: Pon 22:59, 06 Lut 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 1083
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Mentally Ill from Amityville

To nie są zwykłe taneczne party. To są misteria, podczas których następuje duchowe oczyszczenie i pełna harmonia z naturą i kosmosem (...) Tutaj chodzi o jak najgłębszą podróż w głąb siebie samego i odnalezienie w ten sposób wewnętrznego spokoju.


amen.
Zobacz profil autora
Greg Kranzz
PostWysłany: Pią 18:49, 10 Lut 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Jeryho Tekkno Mekka

...

Zobacz profil autora
darius_Er
PostWysłany: Pon 12:03, 13 Lut 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 735
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: 43400

w transie podobalo mis ie to, ze muzyka zostala wyprowadzona na swieze powietrz - niemal wszystkie ich festiwale sa open air - plaze w Goa / to juz chyba w czasie przeszlym - teraz tam jest chyba jak na Ibizie / biby caloweekendowe, czesto polaczone z obserwowaniem zacmienia slonca . miesiecznik Techno Party byl taki transowy...
muzyka ta zionie chyba najwieksza wolnoscia... moze dlatego w Izraelu ma wielu fanow / przynajmniej miala = nie wime jak teraz to jest / .
Zobacz profil autora
Greg Kranzz
PostWysłany: Śro 18:31, 22 Lut 2006 Powrót do góry


Dołączył: 24 Paź 2005

Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Jeryho Tekkno Mekka

...
...jak dla mnie najlepsi z najlepszych w Goa Trance.[psychedelic]... Very Happy

INFECTED MUSHROOM

Twierdzisz ze Hallucinogen to najbardziej zakrecone a zarazem odkrywcze klimaty? Ja tak twierdzilem dopóki nie zetknalem sie z Izrealska formacja Infected Mushroom. To co tworza ci dwaj osobnicy nie mozna przyrownac do niczego co do tej pory sie ukazalo na scenie psychodelicznego trance`u. Ich muzyka pelna jest klasycznych dzwiekow, gitar, smyczkow, pianina itp. nie barkuje w niej takze wyuzdanych wokali co polaczone z samplami i beatami tworzy niezwykly klimat. Grupe tworza : Erez Eizen oraz Amit Duvdevani. Panowie ci wydali kilka kawalkow jako Shidapu Duvdev. Utwory tejze grupy ukazaly sie kilkunastu kompilacjach takich jak: Destination Goa 7 czy Tan Trance 8. Jako Infected Mushroom wydali 3 plyty i kilka singli. Pierwsza z nich : The Gathering ukazala sie w czerwcu 1999 roku. Powiem krotko ta plyta to smiertelna dawka zainfekowanego psychodelicznego trance`u. Kawalki takie jak" Relase Me" czy "Psycho" to wrecz furtka do krainy gdzie znalazla sie Alicja.... Czy chcesz tam wejsc? Decyzja nalezy do ciebie.W rok puzniej ukazuje sie kolejne dzielo Zainfekowanych Muchomorow: Classical Mushroom. Jest to moja ulubiona plyta. To co zawarli na tym albumie jest nie do opisania. Kazdy utwor to jakas opowiesc. Wezmy na przyklad kawalek "Bust a Move" - zaczyna sie naprawde niewinniej gitary klasycznej. Po kilku sekundach orientujemy sie ze ta gitara to jedynie wstep do najbardziej zakreconej podrozy jaka kiedykolwiek przezylismy. Utwor "Nothing Comes Easy" - idealny kawalek na impreze, po piatej minucie zaczyna sie taka jazda ze trudno to opisac. "Dracul" gdy pierwszy raz uslyszalem ten utwor to doznalem szoku, a w glowie milem tylko jedno pytanie - Jak ci kolesie wykrecili taka muze? Hmm no coz do dzis szukam odpowiedzi na to pytanie, a kazdy nowy utwor tej grupy utrzymuje mnie w przekonaniu ze Infected Musroom to poprostu czysta konsystencja zakreconego psychodelicznego transu. W roku 2001 Infected Mushroom wydali kolejna plytke pt.BP Empire w wytworni BNE Rec.


HALLUCINOGEN


Cała historia z Hallucinogen'em zaczęła się dawno dawno temu w Youths Butterfly Studios w Brixton, gdzie legendarny Simon Posford stworzył w roku 1994 swój transowy klasyk "LSD", który był równocześnie jego debiutem w Dragonfly Records. W rok później po wydaniu kolejnego singla "Fluoro Neuro Sponge" Simon uderzył w październiku ze swoim mistrzowskim albumem "Twisted" ("Zakręcony"), ustanawiając nowe kierunki w psychodelicznym transie i stając się jednym z jego pionierów. Pod koniec roku 1996 po sukcesach w Drangonfly Records Simon Posford wraz z Simonem Holtomem (ex manager Dragonfly Records) utworzyli własną firmę pod nazwą Twisted Records, która dała Posfordowi (Hallucinogen) wielką swobodę tworzenia, a także współpracy z innymi artystami. Nowa etykieta wkrótce przyciągnęła wielu znanych artystów, zainteresowanych nagrywaniem dla Twisted Records.

Po wydaniu płyty "Twisted" (której reedycja została wydana w 98 r. w Twisted Record) światło dzienne ujrzał w roku 1998 kolejny album genialnego Simona pt. "The Lone Deranger" (w wolnym tłumaczeniu na polski: "Samotny Burzyciel"). Był to pierwszy własny album Hallucinogena eydany w Twsted Records. Album ten wyszedł w limitowanej edycji CD ("Gold") i płyt winylowych ("Evil Vinyl").Oprócz tego Hallucinogen stworzył jeszcze wiele innych wspaniałych utworów, które pojawiały się wielokrotnie jako single i utwory umieszczane na najróżniejszych składankach wielu wydawnictw. Są to między innymi: Soothsayer, Angelic Particles, Space Pussy, Astral Pancakes, Shamanix (remix) i wiele innych.
Obecnie Simon Posford nagrywa swe nowe projekty wspólnie z innymi twórcami. Do takich współprojektów zaliczamy min: Beast (Posford + Sean Williams z Process'u), Anubis (Posford + Chris Deckker), Nomads Of Dub (współpraca Simona z Nick'iem Barber'em z Doof), Shpongle (chyba najlepszy projekt Posforda z Raja Ram'ą z The Infinity Project), Psykov (Simon + Yakov Biton) oraz znany Celtic Cross, który powstaje przy współpracy z Youth. Simon tworzy także oddzielnie, lecz nie tylko jako Hallucinogen ale także jako Walter Ego - singlowe kawałki "The Loin Sleeps Tonight" i "The Loin King".

Moje odczucia? Hallucinogen jest wg mnie, bez cienia wątpliwości, jednym z najlepszych twórców psychodelicznego transu, który nie boi się ciekawych i zaskakujących eksperymentów z rodzajem muzyki, jaki sobą reprezentuje. Jego muzyka po prostu urzeka i nie można obok niej przejść obojętnie. Muza Posforda nie jest czymś jednoznacznym, za każdym razem słuchacz może dostrzec w niej coś, czego wcześniej nie zauważył. Albumy Hallucinogena to prawdziwe klasyki pod względem aranżacji dźwiękowych, psychodelicznych melodii, wykręconych, "twisted'owych" sampli, odgłosów, które oddziaływują bezustannie na zmysły słuchacza. Trudno powiedzieć który z albumów jest lepszy - "Twisted" czy też "the Lone Deranger". Zarówno pierwszy i drugi zaskakuje swoją świeżością i ciekawym podejściem do tematu. Co najlepsze hallucinogenowe kawałki nie nudzą się szybko, wręcz przeciwnie - wciągają coraz bardziej w swój magiczny świat poezji w dźwiękach zapisanej. Sam pamiętam stare dobre czasy kiedy w moje ręce wpadły wszystkie utwory z pierwszego albumu Posforda - godziny spędzone w innej rzeczywistości, wsłuchiwanie się godzinami m.in. w zawiłości Orphic Thrench i tajemnicze realia Shamanix'a. Wszystkie kawałki układały się w jedną spójną całość a zarazem każdy znich był czymś odrębnym i wyjątkowym. Podobnie jest z "The Lone Deranger". Nie ma tu miejsca na nudę i jednostajność - utworami nie rządzą praktycznie żadne zasady, wszystko jest intrygujące i zaskakujące i chyba to jest właśnie głównym motywem dzieł Posforda. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak nieprzywidywalnymi i zakręconymi dźwiękami jak np. odgłosami goblinów (uff.. coś okrutnego Smile) i... kapania wody (!)(ukłon w strone kawałków Gamma Goblins i Gamma Goblins part II), czy też niezrozumiałymi "bełkotami" żywcem z Trancepotter czy też Deranger by podać jedne z najciekawszych przykładów.
Cóż mogę rzecz więcej - każdy kawałek made by Simon P. to prawdziwa poezja i trip w jednym. Polecam prócz mnogości najróżniejszych utworów Posforda jakieś konkretne słuchawki do odkrywania halucynogennego świata bez zasad...



ASTRAL PROJECTION


Astral Projection to izraelska grupa grająca niezwykle dynamiczny, melodyjny Goa Trance. Jest to niewątpliwie jeden z najlepszych zespołów grających ten rodzaj muzyki. Każdy utwór składa się z mistrzowsko dobranych dźwięków tworząc muzykę która przenosi nas w inna rzeczywistość. Wystarczy posłuchać takich kawałków jak: "People Can Fly" czy "Dancing Galaxy" by się o tym przekonać.

Lior Perlmuter and Avi Nissim poznali się w szkole podstawowej gdy mieli 9 lat. Lior zaczął bawić się syntezatorami i wraz z Yanivem Havivem założyli w wieku lat 11(!) pierwsza grupę pod nazwa PARADOX. W roku 1989 Lior Pelrlmuter i Avi Nassim tworzą grupę pod nazwa SFX - Short Of Sound Effect. Panowie mieli już za sobą kilka lat grania muzyki takiej jak: Acid, Techno, New Bit itp. Jako formacja SFX wydali tylko jeden singiel pod tytułem Monster mania w roku 1991. Rok 1994, to data powstania grupy ASTRAL PROJECTION w skład której wchodzili: Avi Nissim, Lior Perlmutter, Yaniv Haviv i Guy Sebbag. I tak oto zaczęli oni wprowadzać ludzi swa muzyką w Projekcje Astralne po dziś dzien.
W roku 1995 wydają w wytworni Outhmosphere Records pierwsza płytę zatytułowana Trust In Trance.W tym samym roku z niewiadomych przyczyn grupe opuszcza Guy Sebbag. Lecz nasi panowie nie zasypali gruszek w popiele i wydali kolejny krążek w wytworni Outmosphere Records pod nazwa : "Trust In Trance 2". Po wydani tego albumu zakładają wspólnie wytwornie Trust In Trance. Pierwszy utwór, na plycie "Trust In Trance 2", "Mahavdeva" wprowadza nas w świat dynamicznego Goa. Niezwykła dawka muzycznej energii ze słyszalnymi w tle mantrami odprawianymi przez mnichów tworzy niezwykły klimat . Na dzien dzisiejszy powstały już 2 mixy tego niemalże kultowego utworu.W rok puzniej (1996) w zespole pozostaje już tylko 2 wykonawców, na skutek odejścia Yaniva Haviva. W roku powstaje takze następny album Astrala pt.Trust In Trance" a w Izraelu natomiast pod nazwa "Trust In Trance 3". Astral Projection już jako duet, wydali w roku 1996 kolejny album pt. "Astral Files" w wytworni Transient. Widać było po tym albumie ze zespół cały czas ewoluował jeżeli chodzi o muzykę ( do czasu). Płyta rozpoczyna się kawałkiem Ionized który niejako wprowadza nas w dalsza podroż. Fantastycznie wkręcające rozpoczęcie utworu przechadzce w ostre beaty zapowiada niezwykle przeżycia. Free Tibet - Wolny Tybet, to kolejna perelka na tej płycie. Free Tibet to melodyjne połączenie szybkich beatów z glosami tybetańskich mnichów a wszystko w kosmicznej Astralowej otoczce która wprowadza nas w coraz głębszy trans z minuty na minutę. Nie można tez zapomnieć o świetnym kawałku "Time Began With The Universe". To jest po prostu rewelacja ten szybki i dynamiczny kawałek ukazuje artyzm i możliwość Astral Projection. Niezwykle skomponowane dźwięki budują niezwykły klimat porostu to co tygrysy lubią najbardziej. Rok 1997 nadchodzi plyta która wgniotła wszystkim czaszki swoja energia. Dancing Galaxy.Phonkol wydaje plyte pt. SfX - The Unreleased Tracks 89-94. Sa ta niewydane wcześniej kawałki Astrala, a raczej Sfx. Musze stwierdzić ze jest to bardzo ciekawa płyta pełna bardzo melodycznego Goa Trance. W roku 1999 nadchodzi krazek pod tytulem "Another World". Nie jest on już taka rewelacją jak "Dancig Galaxy", lecz ma swój klimat a niektóre kawałki nadal są utrzymane na bardzo wysokim poziomie Ostatnia wydana przez Astral Projection płyta (rok 2000) nosi nazwę"In The Mix". Album ten został wydany na 2 krążkach i jest on kompilacją składającą się z mixów starych utworów. Na płycie zostały umieszczone tylko 4 nowe kawałki ( Virtual Booster, Electrostatic, Burning Up i Axis v0'99). Muszę z przykrością stwierdzić, że ta płyta to żadna rewelacja. Są to tylko mixy dawnych kawałków. Niektóre utwory w nowej oprawie wiele zyskały, lecz wydanie mixów to tylko komercyjny chwyt by napchać sobie kieszenie pieniędzmi fanów. Cóż można dodać, miejmy nadzieję że Astral Files 2 nie będzie takim komercyjnych chłamem jak ta płyta.



...i jak dla mnie najlepszy z wszystkich Bogów psychedelic trance:

SPACE TRIBE



SPACE TRIBE - To Olli Wisdom, światowy podróżnik, dumny ojciec, (szaman jak twierdzą jego przyjaciele), DJ, a przede wszystkim genialny muzyk i jeden z pionierów psy-trance'u. Olli jest bowiem jednym z legendarnych DJ-ów z magicznej krainy - prowincji Goa w Indiach. Jako Space Tribe wydał w swojej macierzystej label - Spirit Zone - wiele niezapomnianych albumy.

Olli Wisdom - pochodzący z Anglii - zanim stał się jednym z pionierów psychedelic trance'u był wcześniej śpiewakiem solowym w teatralnej grupie z Goth/Glam o nazwie "The Specimen”. Po tym jak grupa się rozpadła w roku 1986 Olli wyruszył w podróż po Azji i w 1988 r. przybył do Koh Phangan w Tajlandii, gdzie po raz pierwszy zetknął się z fantastycznymi szalonymi psychedelicznymi imprezami na plażach. Olli pozostał tam na 2 lata - przez ten czas założył własne studio (gdzie nagrywał utwory na imprezy) oraz DJ-ował. Później przeniósł się do Goa w Indiach i tam udzielał się jako znakomity DJ.

Olli we wczesnych latach swej pracy - najpierw jako DJ - spędzał swój czas głównie na Goa (tam przebywał ponad 4 lata). W roku 1994 Olli oraz jego bracia Miki i Richmond zajęli się sprzedażą klimatycznych ubranek Space Tribe w Bali. Imprezowy fluoro-fraktalowy design ubrań stał się natychmiastowym sukcesem i teraz można je podziwiać na wielu transowych imprezach na całym świecie. (tak przy okazji to ubrania spod znaku Space Tribe można nadal zamówić wysyłkowo dzięki stronie
Z kolei muzyczny już - po odzieżowym Wink - projekt o nazwie Space Tribe ma swój początek w roku 1995. Pierwsze utwory Olli'ego jako "Kosmiczny Szczep" powstały w studio przy udziale Simona Posforda - Hallucinogena. Potem Olli przeprowadził się w pobliże gęstych lasów nieopodal zatoki Byron w Australii po czym założył tam studio Rainforest Space Base. Tam też urodziła się córeczka Olli'ego - Gzi Infinite Wisdom, która podróżuje teraz wszędzie wraz ze swym ojcem. W październiku roku 1996 Olli jako Space Tribe wydał w niemieckiej firmie Spirit Zone swój pierwszy album zatytułowany "Sonic Mandala", stworzony wraz z Simonem Posfordem oraz przy niewielkim (ale jednak) udziale Crop Circles (czyli Etnica).
Mówią, że to co pierwsze bywa zawsze najlepsze - i ja się z tym zgadzam (choć może nie do końca).
"Sonic Mandala" to istna perełka i chyba najlepszy z wszystkich albumów Olli'ego, jednak i pozostałym jego proukcjom nie można nic zarzucić. Całość jest bardzo "soniczna" Wink, lekko zakręcona i wręcz hipnotyczna. Dużym plusem albumu jest także fakt, iż do jego powstania rękę przyłożył Simon Posford a.k.a. Hallucinogen. Mamy tu także delikatny posmak panów z Etnici, którzy tym razem zaistnieli jako Crop Circles remixując tytułoway utwór albumu.

Olli nie spoczywał na laurach. Rok po sukcesach związanych z jego pierwszym albumem światło dzienne ujrzało (znowu w październiku) kolejne dzieło autorstwa pana Wisdoma - płyta pt. "The Ultraviolet Catastrophe".The Ultraviolet Catastrophe" to bardzo dobra płyta aczkolwiek nie tak dobra jak wcześniej wspomniana "Soniczna Mandala". W odróżnieniu od poprzedniej produkcji Space Tribe pracował tym razem nad materiałem muzycznym sam. Zagościły tu też najdłuższe w historii S.T. tracki. Wiele z nich sprawdza się doskonale na imprezach.

W październiku roku 1998 nadciąga kolejny album Space Tribe. Podobnie jak jego poprzednicy - "Sonic Mandala" i "The Ultraviolet Catastrophe" - album wydany został w Spirit Zone - "The Future Is Right Now" Płyta ofituje w całe mnóstwo eksperymentalnych, kwasowych dźwięków i misternie budowanych melodii. charakterystycznych dla dzieł pana Wisdoma. Kawałki takie jak Who's Nutty, Star Travellers czy You Can Be Anything znów udowodniły, że Space Tribe stawia przede wszystkim na dobre wykonanie i perfekcyjne aranżacje dźwiękowe.Kolejna plyta "2000 O.D." świetny CD! Olli znów uderzył w gusta swoich fanów dzięki swym magicznemu zapleczu kosmicznych utworów. "2000 O.D" to jedna z tych płyt, które słucha się "od deski do deski". Każdy kawałek z tej płyty to muzyczny mini-świat, który ma do opowiedzenia jakąś psychedeliczną historyjkę... "Make telepatic contact!..." jak mawia głos z ostaniego track'u na albumie.

We wrześniu 2000 roku wraz z kolejnym albumem pt. "Religious Experience" nadszedł czas na prawdziwe Religijne Doświadczenie... Ehhh, nie bede powtarzał się jeżeli chodzi o tę płytę, powiem tylko iż jest to rzeczywiście religijne przeżycie. Album zawiera porządny nieco oldschoolowy materiał, powielający częściowo wcześniej stosowane "techniki" - tu się to jednak sprawdziło. No i oczywiście zajebista jest okładka albumu - motywu Papieża nie wykorzystał wcześniej chyba nikt.


Utwory z albumów Space Tribe zagościły też na dobre na wielu albumach kompilacyjnych: Nuclear Fission Chips (płyta Distance To Goa 6 z roku 1997), All You Need Is Spirit (Tantrance 5, 1997), The Great Spirit (Hallucinogenic Rmx) (kompilacja Pulse 3 wydana w 1997), Live What U Love (Pulse 5, rok 1997), Ultraviolet Catastrophe (album kompilacyjny Black Rhino z 1997 roku), Circle Of Life (Tantrance 6, 1998 r.), Who's Nutty Enuff (Global Psychedelic Trance 4 z roku 1998), Star Travellers (kompilacja Distance To Goa 7 - rok 1998), You Can Be Shiva (A Voyage Into Trance 2, rok 1998 i Dragonfly Classix - 1998 r.), Loopy Loo (Psionic Sounds, rok 1999), Telepathic Contact (płyty: Goa Head 9 - wydana w 1999 oraz Global Psychedelic Trance 5 z tego samego roku), You Can Be Anything (Goa Head 7 - rok 1999 i Destination Goa 7 - 1999 r.), Turn Off Your Mind ... Relax ... Float Downstream ... (Humus Conspiracy, 2000 r.), Dance Like Nobody's Watching (Goa Head 12, rok 2000), You Create Your Own Reality (Global Psychedelic Trance 6 wydana w 2000 roku), Genetically Modified Human (Destination Goa 9, r. 2000), Out There In The Universe (kompilacje: Burning Man 98 - Under The Sun z roku 2000, Distance To Goa 8 z tego samego roku) oraz It Might Lead Anywhere, który ukazał się na kompilacji Psionic Medicine wydanej w roku 2001.

Oczywiście Space Tribe to nie tylko utwory, które ukazały się na jego albumach i ich odzwierciedlenia na kompilacjach. Space Tribe stworzył i użyczył na potrzeby róznych składanek utwory różne od tych, które ukazały się na jego własnych pełnych albumach. Są to: Flipout The Dolphin (Voodoo Edit) (kompilacja Concept In Dance 2, 1995 r.), Geo Matrix (płyta Order Odonata 2 - Experiments That Identify Changes z roku 1996), Machine Elf (The Colours Of Shiva 1, 1997), Cacophonix (kompilacja Tathata 2 wydana w 1997 roku) oraz utwór You Can Be Shiva (zamieszczony na Dragonfly Classix - rok 1997). Dodam jeszcze, iż przy pierwszych trzech utworach - Flipout The Dolphin, Geo Matrix oraz Machine Elf - Olli współpracował ponownie z Hallucinogenem.

Olli Wisdom nie jest osobą, która w swoim dorobku artystyczym ma całe mnóstwo remixów utworów innych wykonawców (tak jak np. MWNN - Man With No Name). Może to i dobrze?... Space Tribe może się jednak pochwalić jednym remixem, a jest to utwór pt. Spacedwarfs (Space Tribe RMX) z albumu S.U.N. Project - The Remixes.

Olli podróżuje po całym świecie grając na imprezach i przynosząc radość tysiącom osób pogrążonych w tanecznym uniesieniu, którzy dobrze wiedzą o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Imprezy z udziałem Space Tribe, które podnosiły ludzi na duchu odbyły się w Australii, Brazylii, Japonii, pd. Afryce, Izraelu, Ameryce, Tajlandii, Indiach, Bli, Anglii, Niemczech, Holandii, Francji, Szwecji, Norwegii, Danii, Finlandii czy wreszcie na Ibizie (lecz to nie wszystkie miejsca gdzie zagościł Wisdom). Od imprez Burning Man po Voov Experience, przez górskie imprezy w Japonii aż po plaże na Goa... Gdzie będzie kolejny występ Space Tribe? Być może na innej planecie - Kto wie?
W gruncie rzeczy wszyscy należymy do jednego wielkiego kosmicznego szczepu...



P.S.cdn. Very Happy
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum -=[ BUNKIER ]=- Strona Główna -> Stara Scena Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB :: phore theme by Kisioł. Bearshare